Przejdź do treści

Ćwiczenie – przeprawa przez przeszkodę wodną wraz z ekwipunkiem za pomocą tratwy

Wymaganie do zaliczenia – wywiadowca potrafi:

  • bezpiecznie przeprawić się z ekwipunkiem przez przeszkodę wodną, np. rzekę.
  • przepłynąć wpław co najmniej 200 m.

Ze względów bezpieczeństwa do przeprowadzenia tego ćwiczenia lepiej nadaje się jezioro niż rzeka. Chodzi o to, że rzeki potrafią mieć silny nurt i czasem tworzą się w niej groźne wiry. Rzeka może też okazać się zbyt płytka. Jeśli można przejść na drugi brzeg z plecakiem na głowie, to ćwiczenie traci swój sens. Jezioro pozbawione jest tych niedogodności. Ale z drugiej strony, ktoś może zapytać, po co się męczyć i narażać na niebezpieczeństwo, skoro jezioro można obejść? Większość polskich jezior daje się obejść w krótkim czasie. Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Ćwiczymy na jeziorze, żeby, gdy zajdzie taka potrzeba, umieć przeprawić się także przez rzekę.   

Wybierając teren na przeprowadzenie tego ćwiczenia trzeba dodatkowo upewnić się, że w okolicy jest dość naturalnego budulca na wykonanie kilku tratw. Po drugiej strony przeprawy, powinno być uzgodnione z właścicielem terenu miejsce, gdzie można rozpalić ognisko.

Organizując to ćwiczenie, zastępowy musi szczególnie zadbać o bezpieczeństwo ćwiczących. Wejście do wody jest możliwe tylko w obecności ratownika wodnego. Zatem konieczne jest zapewnienie jego obecności. Powinien on płynąć wpław albo w łodzi tuż za przeprawiającym się. Ćwiczący harcerz powinien być ponadto wyposażony w ciągnącą się za nim na lince bojkę ratowniczą.  Rozumie się samo przez się, że do tego ćwiczenia mogą być dopuszczeni tylko harcerze, którzy potrafią pływać. Od wywiadowcy wymaga się, aby potrafił przepłynąć minimum 200 metrów. Ratownik musi upewnić się, że rzeczywiście tak jest, a jeśli uzna, że harcerz wprawdzie potrafi pływać, ale zbyt słabo, powinien zamiast w bojkę wyposażyć go w kamizelkę ratunkową.  W takiej sytuacji i w warunkach ćwiczebnych, kamizelka jest jak najbardziej wskazana. Celem ćwiczenia nie jest bowiem przepłyniecie określonego dystansu, ale nauczenie się i wypraktykowanie określonego sposobu przeprawienia się na drugi brzeg wraz całym swoim ekwipunkiem, w taki sposób, aby nie zatonął oraz postał suchy i zdatny do użytku.

Ze względu na wybór terenu i konieczność zapewnienia sobie asekuracji ze strony ratownika, będziesz zmuszony zaplanować i rozpocząć przygotowania do tej zbiórki lub wycieczki z dużym wyprzedzeniem. Byłoby najlepiej, gdyby w każdej drużynie był przynajmniej jeden wędrownik lub harcerz starszy z uprawnieniami ratownika wodnego, ale nie zawsze tak jest i wtedy trzeba szukać ratownika z zewnątrz. Do tego prawdopodobnie będzie ci potrzebne wsparcie kogoś dorosłego – drużynowego lub ojca jednego z harcerzy.

Istotą tego ćwiczenia jest zbudowanie stabilnej tratwy, która uniesie wypchany ekwipunkiem plecak i w razie potrzeby pozwoli ćwiczącemu oprzeć się na niej i odpocząć w wodzie. Tratwa powinna być na tyle solidna, aby plecak nie zamoczył się od spodu ani tym bardziej nie zanurzył cały się w wodzie. Zgodnie z zasadami harcerskiej sztuki przetrwania, tratwę należy zbudować wyłącznie z naturalnych materiałów dostępnych w okolicy przeprawy, a więc z drewna oraz z suchych trzcin i sitowia. Można do tego użyć tylko co znajduje się w osobistym ekwipunku harcerza. Przydatny jest szczególnie toporek, nóż i kilka kawałków linki. Jeśli harcerz ma przy sobie plastikową butelkę z wodą lub worek na śmieci, również może tego użyć dla wzmocnienia wyporności tratwy. Ale oczywiście nie chodzi o budowę tratwy na kilkunastu butelkach albo poduszkach powietrznych wykonanych z worków – bo nie są to standardowe elementy ekwipunku harcerskiego. Celem ćwiczenia jest przeprawa i budowa tratwy ad hock, w normalnych warunkach polowych, a nie po specjalnych do tego zadania przygotowaniach. 

Kiedy zastęp znajdzie się nad wodą, zastępowy jako pierwszy buduje swoją tratwę. Harcerze przyglądają się temu, a pomagają mu tylko w wyszukiwaniu materiału (żeby pokaz poszedł sprawniej) i łączeniu elementów. Niestety nie istnieje uniwersalna instrukcja budowy takiej tratwy. Jej konstrukcja zależy bowiem od rodzaju dostępnego materiału. Ogólna zasada jest taka, że dół tratwy należy wykonać z najgrubszych kawałków drewna, możliwie suchego i lekkiego. Wyższe warstwy mogą być wykonane z cieńszych suchych gałęzi a nawet z trzciny i sitowia. Tratwa powinna mieć odpowiednią wysokość, tak aby po zwodowaniu i obciążeniu utrzymywała plecak minimum 20 cm nad wodą. Nie może być przy tym zbyt wysoka, bo wtedy może się okazać mało stabilna. Należy ją zbudować tuż przy brzegu i zwodować dopiero, gdy będzie gotowa. Ważna jest solidność połączeń i tu ujawni się korzyść z posiadania umiejętności wiązania i wykorzystywania węzłów. 

Gdy tratwa jest gotowa, zastępowy woduje ją i ostrożnie kładzie na niej swój plecak w celu sprawdzenia wyporności. Jeśli zachodzi potrzeba, należy oczywiście poprawić jej budowę. Gotową tratwę należy wyciągnąć z wody. 

Teraz każdy harcerz może już przystąpić do budowy swojej własnej tratwy. Należy się liczyć z tym, że będzie to trwało znacznie dłużej niż budowa tej pierwszej wykonanej wspólnymi siłami.  Trudno przewidzieć, ile to może trwać, bo to zależy głownie od dostępności budulca. Najbezpieczniej jest przeznaczyć na to ćwiczenie kilka godzin – najlepiej całe przedpołudnie. W trakcie, gdy harcerze budują swoje tratwy, zastępowy pomaga im i podpowiada, jak można to zrobić lepiej. Gdy któryś z nich zgłasza gotowość, zastępowy sprawdza jeszcze raz wyporność jego trawy i jeśli wszystko jest w porządku, przekazuje harcerza w ręce ratownika wodnego, który asekuruje przeprawę. Ten sprawdza umiejętności pływackie harcerza i decyduje czy ma on płynąć z bojką czy w kamizelce. Wtedy dopiero można przystąpić do przeprawy. Polega ona na tym, że harcerz płynie wpław w kierunku drugiego brzegu popychając delikatnie tratwę przed sobą. Gdy poczuje się zmęczony, może dwoma rękoma (aby jej nie przewrócić) oprzeć się o tratwę i chwile odpocząć. Zadaniem pierwszego harcerza, który się przeprawi jest rozpalenie ogniska, które może się przydać w razie, gdyby ktoś zmoczył swoje rzeczy. Może też zacząć gotować wodę na herbatę czy na posiłek. Ratownik wraca do reszty zastępu ze sprzętem asekuracyjnym i zabezpiecza przeprawę kolejnego harcerza. Ostatni przeprawia się zastępowy.

Na drugiej stronie możecie przyrządzić sobie ciepły posiłek. Podczas jego spożywania będzie doskonała sposobność na podsumowanie ćwiczenia.   Nie zapomnijcie też na sam koniec rozebrać tratw i rozrzuć po lesie wykorzystany do ich budowy materiał. 

Dwa warianty ćwiczenia. W zależności od tego jak się wspólnie umówicie, plecaki mogą być zabezpieczone przez umieszczenie ich w szczelnych foliowych workach albo nie. Drugi wariant jest ryzykowny, ale być może twoi harcerze lubią doświadczać silniejszych dreszczyków emocji.  Pamiętaj, że jest to tylko ćwiczenie. W razie realnie koniecznej potrzeby przeprawienia się na drugi brzeg przeszkody wodnej, takie drobiazgi jak ryzyko zmoczenia ekwipunku mają drugorzędne znaczenie. Należy tego uniknąć przede wszystkim dlatego, że mokry plecak jest znacznie cięższy od suchego i łatwiej można go całkiem utracić, gdy zatonie.Podsumowanie ćwiczenia. Omówcie wspólnie przygodę w jakiej uczestniczyliście. Może da się wyciągnąć z niej jakieś wnioski na przyszłość. Ważne jest, aby harcerze mieli świadomość, że nauczyli się czegoś, co oby nigdy w życiu nie okazało się im potrzebne. Ale, życie potrafi nieść ze sobą wiele groźnych niespodzianek. Nikt nam nie może zagwarantować, że w przyszłości ominą nas powodzie i wojny, a wtedy ta i podobne do tej umiejętności mogą uratować życie i to nie tylko nam samym.  Nawet jeśli szczęśliwie życie nas w ten sposób nie doświadczy, to ucząc się radzić sobie w różnych, tego typu, nietypowych i trudnych sytuacjach, wzmacniamy wiarę we własne siły i poziom ogólnej zaradności życiowej, co będzie miało ogromne znaczenie w całym dalszym życiu.